Artykuły

Stara instytucja – nowe spojrzenie. Solidarna odpowiedzialność generalnego wykonawcy i inwestora

           Wśród dziesięciu największych upadłości w październiku 2012 roku znalazło się sześć firm budowlanych. Problemy miały już nie tylko firmy wyspecjalizowane w budownictwie drogowym. Nawet dwu-trzykrotnie częstsze od nich przypadki upadłości zanotowano wśród firm budownictwa ogólnego i mieszkaniowego. W statystyce upadłości po raz pierwszy pojawiły się, i to od razu w zauważalnej ilości, firmy wyspecjalizowane w budowie rurociągów przesyłowych, sieci rozdzielczych, a także linii telekomunikacyjnych. Był to po części skutek upadłości największej jak dotychczas spółki budowlanej, która realizując projekty związane z tego typu infrastrukturą przesyłową była ich głównym wykonawcą[1].

Kłopoty PBG, Polimeksu, DSS czy Hydrobudowy Polska uruchomiły lawinę problemów podwykonawców. W kolejce po państwowe wsparcie ustawiło się kilkadziesiąt małych firm, które za wykonaną pracę nie otrzymały zapłaty od firm kontrahentów, którzy podpisali umowy z Generalna Dyrekcją Budowy Dróg i Autostrad.

W całym 2014 roku opublikowano informacje o 822 przypadkach upadłości przedsiębiorstw. Niepokojące stało się zjawisko upadłości firm zaangażowanych w realizację dopiero co rozpoczętych inwestycji, m.in. inwestycji drogowych[2].

Grzegorz Błachnio z Euler Hermes Services Polska wylicza: jesienią ubiegłego roku (2015) ogłoszono upadłość m.in. Pol-Dróg Piła, Przedsiębiorstwa Wielobranżowego "Kombud" (likwidacyjną), Mosty Chrzanów, Hydrego-Polska (likwidacyjną), Rybnickiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Drogowego, zaś w tym roku - Przedsiębiorstwa Robót Drogowo-Mostowych Radomsko (likwidacyjną), Pol-Dróg Kościan, Vizy, Przedsiębiorstwa Robót Drogowo-Mostowych Świętno, Przedsiębiorstwa Robót Inżynieryjno-Mostowych "Mosty PRDIM" (likwidacyjną), Projekt-Bud, Drog-Bud. - Jak widać, są to raczej podwykonawcy, a nie główni wykonawcy. Na to, biorąc pod uwagę etap prac drogowych, jest raczej za wcześnie - komentuje Grzegorz Błachnio. - Generalnie są to jednak rzadkie przypadki. Gros upadłości dotyczy właśnie podwykonawców.

Pomysłem ustawodawcy na przeciwdziałanie opisanym zjawiskom, które mają miejsce na rynku usług budowlanych od wielu lat, było wprowadzenie instytucji solidarnej odpowiedzialności inwestora oraz generalnego wykonawcy za zapłatę wynagrodzenia należnego podwykonawcy. Jest to solidarność powstająca z mocy prawa po spełnieniu przewidzianych ustawą warunków, a tym samym nie można jej ani wyłączyć, ani ograniczyć. Instytucja ta sprawia, iż w przypadku spełnienia określonych warunków podwykonawca może dochodzić zapłaty wynagrodzenia za wykonane prace zarówno od generalnego wykonawcy, jak i inwestora. W praktyce może zatem dojść do sytuacji, w której inwestor zapłaci za te same prace dwukrotnie: pierwszy raz uiszczając wynagrodzenie należne generalnemu wykonawcy, a drugi raz pokrywając wynagrodzenie podwykonawcy. Zagrożenie to powinno zatem w założeniu zmotywować inwestora do uważnego wybierania podmiotu, który będzie realizował inwestycję.

Wprowadzenie do Kodeksu Cywilnego (k.c.) ustawą z dnia 14 lutego 2003 roku art. 6471 podyktowane było przede wszystkim koniecznością przeciwdziałania negatywnym zjawiskom w branży budowlanej, polegającym na angażowaniu przez inwestora do realizacji inwestycji w charakterze generalnego wykonawcy pozornie stabilnej finansowo firmy, zatrudniającej następnie mniejsze, wyspecjalizowane podmioty, faktycznie wykonujące prace zlecone przez inwestora. Taki generalny wykonawca przeważnie nie reguluje swoich zobowiązań wobec podwykonawców, bądź reguluje je ze znacznym opóźnieniem, narażając firmy podwykonawcze na problemy finansowe, a w rezultacie nawet upadłość. W uzasadnieniu projektu ustawy wskazywano między innymi na patologię polegającą na wyborze w przetargach publicznych na wykonanie robót budowlanych dużych podmiotów, które następnie całość robót powierzają podwykonawcom.

Solidarna odpowiedzialność sama w sobie

Przepis art. 6471 § 5 k.c. wprowadza jako zasadę solidarną odpowiedzialność inwestora i generalnego wykonawcy, względnie wykonawców częściowych, za umowy zawierane z podwykonawcami oraz dalszymi podwykonawcami. Odpowiedzialności tej po stronie inwestora nie wyłącza zatem fakt dokonania zapłaty wynagrodzenia należnego generalnemu wykonawcy, czy też wykonawcy częściowemu.

Solidarna odpowiedzialność inwestora nie jest to odpowiedzialnością za „wszelkie" roboty, ale tylko za te, które określone zostały w „podstawowej” umowie o roboty budowlane zawartej z wykonawcą. Dodatkowo dotyczy tylko robót, które faktycznie zostały wykonane, a nie jedynie zakontraktowane.

Inwestor, zgodnie z art. 6471 § 2 k.c., ma uprawnienie do wyrażenia zgody na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą, zawsze w formie pisemnej pod rygorem nieważności (art. 6471 § 4 k.c.). Chodzi tutaj zarówno o osobę podwykonawcy, jak i o zakres konkretnych robót, jakie mają mu być powierzone. Podwykonawca staje się zatem uczestnikiem złożonej, trójstronnej relacji i pozostaje w bezpośrednim stosunku prawnym także wobec inwestora. W celu uzyskania zgody inwestora wykonawca przedstawia mu umowę z podwykonawcą lub projekt tej umowy, wraz z częścią dokumentacji dotyczącej wykonania robót określonych w tej umowie lub projekcie. Inwestor może wyrazić zgodę albo zgłosić pisemny sprzeciw lub zastrzeżenia do treści umowy w terminie 14 dni.

Kwestią sporną jest wysokość wynagrodzenia jakie może być przedmiotem umowy pomiędzy wykonawcą i podwykonawcą – powstaje pytanie czy wynagrodzenie dla podwykonawcy może być wyższe niż wynagrodzenie określone w umowie pomiędzy inwestorem i wykonawcą. Kwestia ta w orzecznictwie nie została jednoznacznie rozstrzygnięta. Rozwiązywana jest często na gruncie umów zawieranych z inwestorem, który zastrzega, że wynagrodzenie dla podmiotów świadczących usługi w ramach podwykonawstwa nie może być wyższe niż określone przez inwestora dla konkretnej części robót. 

Milczeniu inwestora w kwestii zgody na zatrudnienie podwykonawcy ustawa nadaje sens równoważny z dorozumianym wyrażeniem zgody. W konsekwencji, jeżeli inwestor nie zajmie w formie pisemnej negatywnego stanowiska, to uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy (art. 6471 § 2 zdanie drugie k.c.). Jeżeli jednak inwestor zawiadomił wykonawcę, że rozważa kwestię wyrażenia sprzeciwu, to powstaje stan zawieszenia i dalsza sytuacja nie jest już milczeniem inwestora w rozumieniu art. 6471 § 2 k.c. Nie może zatem stanowić podstawy do wnioskowania o jego dorozumianej zgodzie. Opóźnienie w rozpoczęciu albo kontynuacji robót spowodowane tą okolicznością obciąża wówczas inwestora[3].

W praktyce wykonawcy często zwlekają z przedstawieniem inwestorowi dokumentów dotyczących podwykonawcy, bądź nie przedstawiają ich inwestorowi w ogóle. Podwykonawca dowiaduje się o tym w momencie braku zapłaty przez wykonawcę należności za zrealizowane prace. Należy zatem mieć na względzie, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby to sam podwykonawca - jako podmiot dbający o własne interesy - przedstawił inwestorowi umowę lub jej projekt wraz z odpowiednią częścią dokumentacji oraz wnioskiem o wyrażenie przez inwestora zgody na zawarcie umowy w rozumieniu omawianego przepisu. Wręcz przeciwnie, instytucja solidarnej odpowiedzialności inwestora i generalnego wykonawcy nie zwalnia podwykonawcy z obowiązku podjęcia działań minimalizujących ryzyko braku płatności. Wobec tego samodzielne zgłoszenie się do inwestora powinno być standardem w przypadku braku informacji od generalnego wykonawcy o zgłoszeniu podwykonawcy inwestorowi.  

Zgodnie z art. 6471 § 3 k.c., do zawarcia przez podwykonawcę umów z dalszymi podwykonawcami wymagana jest zarówno zgoda inwestora, jak i wykonawcy, także wyrażona w sposób wskazany w art. 6471 § 2 zdanie drugie k.c., stosowany w tym przypadku odpowiednio. Termin 14 dni liczony jest zatem osobno w odniesieniu do inwestora, wykonawcy oraz dalszych podwykonawców. Konsekwentnie, skutek upływu tego terminu w postaci dorozumianej zgody następuje osobno w odniesieniu do każdej z tych osób. Każda z nich może także przed upływem tego terminu złożyć oświadczenie zawierające zgodę albo odmowę jej wyrażenia[4].

           

Instytucja „obrośnięta” orzecznictwem Sądu Najwyższego

Przez przeszło 13 lat obowiązywania, przepis ustanawiający solidarną odpowiedzialność inwestora i generalnego wykonawcy był przedmiotem wielu orzeczeń, w tym również uchwał Sądu Najwyższego.

W dniu 29 kwietnia 2008 roku Sąd Najwyższy po rozstrzygnięciu zagadnienia prawnego przedstawionego przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego podjął uchwałę w składzie siedmiu sędziów (sygn. III CZP 6/08), zgodnie z którą do zgody wymaganej przez art. 647 1 § 2 i 3 k.c. nie stosuje się art. 63 § 2 k.c., tj. wymogu co do formy pisemnej lub innej szczególnej. Zgoda ta może być wyrażona przez każde zachowanie, która ujawnia ją w sposób dostateczny.

Powyższa uchwała została podjęta w związku z istotnymi rozbieżnościami w orzecznictwie:

  1. w uchwale z dnia 28 czerwca 2006 r. (III CZP 36/06, OSNC 2007, nr 4, poz. 52) oraz w wyrokach z dnia 15 listopada 2006 r. (V CSK 221/06, OSNC-ZD 2008, nr A, poz. 8 i V CSK 256/06, Izba Cywilna 2007, nr 12, s. 45) Sąd Najwyższy przyjął, że podstawową przesłanką warunkującą powstanie solidarnej odpowiedzialności inwestora wobec podwykonawcy jest przedstawienie inwestorowi przez wykonawcę umowy zawartej z podwykonawcą (lub jej projektu) wraz z niezbędną dokumentacją. Niespełnienie tego obowiązku powoduje, że do wypłaty wynagrodzenia podwykonawcy jest zobowiązany tylko wykonawca będący stroną umowy o podwykonawstwo;
  1. w wyrokach z dnia 30 maja 2006 r. (IV CSK 61/06, OSNC 2007, nr 3, poz. 44) oraz z dnia 20 czerwca 2007 r. (II CSK 108/07, Biuletyn SN 2007, nr 11, poz. 14) Sąd Najwyższy wyraził natomiast pogląd, że do skutecznego udzielenia zgody nie jest konieczne przedstawienie inwestorowi umowy z podwykonawcą lub jej projektu oraz odpowiedniej dokumentacji. Wystarczy wiedza inwestora o treści umowy lub jej projektu powzięta z innych źródeł.

Sąd Najwyższy w powołanej uchwale z 2008 r. uznał, iż koncepcja uzależniająca ważność umowy zawartej przez wykonawcę z podwykonawcą oraz umowy podwykonawcy z dalszym podwykonawcą od zgody inwestora, a w wypadku kolejnego podwykonawcy – także od zgody wykonawcy, prowadzi do trudnych do zaakceptowania konsekwencji. Przede wszystkim godzi w zasadę swobody działalności gospodarczej (art. 20 i 22 Konstytucji), która wyraża się między innymi w swobodzie nawiązywania stosunków umownych i kształtowania ich treści. Zatem zgoda inwestora na umowę między wykonawcą a podwykonawcą, do której nie stosuje się rygorów art. 63 § 2 k.c. (forma zgody osoby trzeciej) może być wyrażona w dowolny sposób dostatecznie ją ujawniający (art. 60 k.c.). Jeżeli zatem ogólne zasady wykładni oświadczeń woli pozwalają na stwierdzenie, że inwestor wyraził zgodę na konkretną umowę (jej projekt), z której wynika zakres jego odpowiedzialności solidarnej, to okoliczność ta jest wystarczająca dla uznania skuteczności tej zgody. W wypadku, gdy inwestor zostanie wprowadzony w błąd, dostateczną ochronę zapewni mu możliwość powołania się na wady złożonego oświadczenia woli. Sąd Najwyższy podzielił stanowisko, że wystarczającym zabezpieczeniem interesów inwestora jest jego wiedza o przedmiocie i potrzebach realizacyjnych projektowanej lub prowadzonej już inwestycji, stanowiąca przejaw należytej dbałości o własne interesy, jakiej można oczekiwać od przeciętnego uczestnika procesu inwestycyjnego. Nie ma bowiem powodów do założenia, że inwestor, nawet jeśli nie jest przedsiębiorcą, wymaga szczególnej ochrony przed własnymi pochopnymi decyzjami.

            Omawiana uchwała jest bezspornie korzystna dla podwykonawców, którym otwarta została ostatecznie droga do dochodzenia zapłaty wynagrodzenia od inwestora nawet przy braku oficjalnego pisemnego zgłoszenia zawierającego treść lub projekt umowy wraz z odpowiednią częścią dokumentacji oraz wyraźnej pisemnej zgody inwestora. Ten kierunek orzeczniczy opowiedział się za pełniejszą ochroną podwykonawcy jako zdecydowanie słabszej strony procesu inwestycyjnego. Podwykonawcom przyznawano możliwość wykazywania w dowolny sposób, że inwestor posiadał stosowną wiedzę o zawartej przez nich z wykonawcą umowie, choćby przez fakt obecności na budowie przedstawicieli inwestora i akceptowanie przez nich czynności wykonywanych na budowie przez podwykonawcę. To inwestor obarczony został większą odpowiedzialnością, a tym samym został zmuszony do zwiększonej dbałości o własne interesy.

W dniu 17 lutego br. Sąd Najwyższy kolejny raz zajął się kwestią przesłanek zaistnienia solidarnej odpowiedzialności generalnego wykonawcy oraz inwestora. W uchwale trzech sędziów (o sygnaturze III CZP 108/15) stwierdzono, iż skuteczność wyrażonej w sposób dorozumiany (art. 60 k.c.) zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest uzależniona od zapewnienia mu możliwości zapoznania się z postanowieniami tej umowy, które wyznaczają zakres jego odpowiedzialności przewidzianej w art. 6471 § 5 k.c.

Ta uchwała została wydana na kanwie sprawy dotyczącej robót budowlanych w budynkach nadleśnictwa. Inwestorem był Skarb Państwa, który zlecił realizację prac wykonawcy, który z kolei zawarł umowę na ich wykonanie z podwykonawcą. Wykonawca nie zgłosił oficjalnie inwestorowi faktu wykonywania części prac przez podwykonawcę. Podwykonawca uczestniczył w spotkaniach roboczych dotyczących przebiegu robót, w których brali również udział przedstawiciele inwestora. Pracownicy podwykonawcy pracowali w ubraniach roboczych z logo firmy na plecach kombinezonów. Po wykonaniu prac zostały one odebrane przez inwestora. Podwykonawca wystawił faktury, które nie zostały zapłacone przez wykonawcę. Po otrzymaniu wezwania do zapłaty inwestor poinformował, iż zapłacił całość wynagrodzenia na rzecz wykonawcy i odmówił zapłaty na rzecz podwykonawcy.

Sąd Rejonowy jako sąd I instancji zasądził w całości od inwestora należność dochodzoną przez podwykonawcę wraz z odsetkami ustawowymi. Sąd w uzasadnieniu odwołał się do celu art. 647 1 k.c., tj. ochrony podwykonawców w przypadku nierzetelności finansowej podmiotu, z którym bezpośrednio zawarli oni umowę na wykonanie części robót, a także przymuszenia inwestora do starannego wyboru wykonawcy oraz do kontrolowania wywiązywania się wykonawców z obowiązków finansowych względem podwykonawców. Apelację od wyroku złożył inwestor podnosząc przede wszystkim, że nie otrzymał umowy z podwykonawcą, a w związku z tym nie znał elementów konkretyzujących umowę i decydujących o zakresie solidarnej odpowiedzialności. Sąd Okręgowy zdecydował się na zadanie pytania prawnego Sądowi Najwyższemu.

Sąd Najwyższy w swoich rozważaniach stwierdził na wstępie, iż omawiany przepis obowiązuje już kilkanaście lat. Nie jest więc regulacją nową, która nakłada na wykonawców wyjątkowo trudne do zrealizowania obowiązki. Nawet w najbardziej rygorystycznym przypadku zgody biernej inwestora wymaga się przecież jedynie przedstawienia mu umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie. Dodatkowo sędziowie podnieśli, iż w drodze wykładni w zgodzie z normami konstytucyjnymi należy zapewniać odpowiednią ochronę usprawiedliwionych interesów inwestora, między innymi z uwagi na to, że w niektórych przypadkach liberalna interpretacja wymogów przy dorozumianej zgodzie inwestora bywała nadużywana.

Co było a nie jest …

Omawiana uchwała ustanawia nowy, wyraźny kierunek w zakresie solidarnej odpowiedzialności dotyczącej umów o roboty budowlane. Kierunkiem tym jest zwiększona ochrona inwestora oraz większe wymagania wobec podwykonawców. Ci ostatni zmuszeni są zadbać o swoje interesy nawet poprzez samodzielne, bez pośrednictwa wykonawcy, przedstawienie inwestorowi zawartej umowy bądź jej projektu wraz z odpowiednią częścią dokumentacji. Pominięcie tego etapu może skutkować brakiem odpowiedzialności inwestora i możnością dochodzenia zapłaty wyłącznie od wykonawcy.

Uchwała ta jest wiążąca dla sądów niższych instancji wyłącznie w sprawie, w związku z którą zadane zostało pytanie prawne. Niemniej jednak z uwagi na niekwestionowany autorytet Sądu Najwyższego uchwała może generalnie wpłynąć na zmianę orzecznictwa sądów powszechnych w zakresie solidarnej odpowiedzialności. Uchwała nabiera szczególnego znaczenia wobec rozpoczynających się inwestycji infrastrukturalnych w ramach perspektywy unijnej na lata 2016 – 2023, gdzie do wydania na inwestycje drogowe oraz kolejowe jest ponad 160 mld PLN.

W moim przekonaniu obrany kierunek nie jest zgody z ratio legis omawianego przepisu. Solidarna odpowiedzialność inwestora został wprowadzona do porządku prawnego wyłącznie w celu ochrony podwykonawcy, który jest najbardziej narażony na konsekwencje zatorów płatniczych, jak również na nieuczciwe postępowanie wykonawcy, który otrzymując wynagrodzenie od inwestora i tak nie realizuje swoich wymagalnych zobowiązań. Istotny jest fakt, że beneficjentem prac świadczonych przez podwykonawcę jest w zasadzie wyłącznie inwestor, a zatem zasadnym jest, aby ponosił on szeroką odpowiedzialność za takie ułożenie relacji pomiędzy poszczególnymi podmiotami zaangażowanymi w proces budowlany, aby każdy z nich otrzymał należne wynagrodzenie.

Przystępując do realizacji inwestycji w charakterze podwykonawcy należy zatem zwrócić szczególną uwagę na aspekt solidarnej odpowiedzialności i przesłanek do jej zaistnienia. W świetle najnowszej uchwały to na podwykonawcy spoczywa ciężar doprowadzenia do sytuacji, w której solidarna odpowiedzialność powstanie. Dla osiągnięcia tego w mojej opinii niejednokrotnie konieczne będzie samodzielne przedłożenie stosownych dokumentów inwestorowi, jak również stały monitoring zmian zakresu odpowiedzialności, w szczególności na skutek aneksów zawieranych w trakcie realizacji inwestycji.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe orzecznictwo sądów, w zasadzie stosujących się do uchwały Sądu Najwyższego z 2008 roku, zalecam daleko idącą ostrożność i szczególną dbałość o interesy podmiotu świadczącego usługi w ramach umowy podwykonawczej.

 Kontakt do kancelarii: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


[3] T. Sokołowski [w:] Kodeks cywilny. Komentarz. Tom III. Zobowiązania - część szczególna pod redakcją A. Kidyby, Lex, 2014, komentarz do art. 6471 k.c.

[4] Jw.